Loading…

READY TO DEAL WITH YOUR DATA?

Get some tips on how to do that!
Start exploring

[OT] O życiu i zmianach

Już jakiś czas temu powstał w mojej głowie pomysł na wpis dotyczący życia – coś osobistego, coś o radzeniu sobie z nowymi sytuacjami, coś o samoorganizacji i podejmowaniu wyzwań lub ważnych decyzji. Stwierdziłem jednak, że poczekam na jakiś “krok milowy” w moim życiu, który będzie dobrym dopełnieniem tych tematów.

I taki krok milowy (a właściwie nawet dwa) wydarzył się. Zmieniłem też koncepcję wpisu – więcej o faktach, mniej filozofii :-) Ale po kolei.

Bye, bye, Hollywood Hills…

Dzień 30 czerwca 2016 był ostatnim dniem mojej pracy w Microsoft. Po 4,5 roku odszedłem z wielkiej amerykańskiej korporacji, by zacząć nowy rozdział w życiu zawodowym. Lata spędzone w Microsoft to była największa przygoda w mojej dotychczasowej karierze zawodowej. Zobaczyć, jak funkcjonuje tak wielka organizacja, być jej częścią, to bezcenne doświadczenie, które na pewno zaprocentuje w przyszłości.

Dlaczego odszedłem z Microsoft? To pytanie zadało mi wiele osób. Odpowiedź nie jest prosta, ale gdybym miał się podjąć próby odpowiedzenia w jednym zdaniu, zacytowałbym innego eks-pracownika Microsoft, Patryka Góralowskiego: “przestałem lubić siebie w tej pracy”. Zdałem sobie sprawę, że nie pasuję do stanowiska, które mi powierzono (choć i tak przez półtora roku zdefiniowałem to stanowisko po swojemu) i kontynuacja przeze mnie pracy w roli Product Managera byłaby ze stratą dla wszystkich – dla mnie, dla mojego otoczenia, dla firmy. Nie miałem absolutnie żadnego ciśnienia, by szukać nowej pracy. W zakończonym właśnie roku fiskalnym w obszarze Data Platform, którym zarządzałem, polski oddział firmy zrealizował wynik sprzedażowy marzeń (najlepszy w historii firmy, być może nie do powtórzenia w najbliższym czasie) znacznie przekraczając postawione cele. Można było zatem odnieść wrażenie, że w tej sytuacji przez kolejne miesiące, a nawet lata będzie panował względny spokój i przez nikogo nie niepokojony mogę “odcinać kupony”. I być może wielu na moim miejscu tak właśnie by zrobiło. Ale w mojej głowie kłębiły się już od dawna myśli… Męczyłem się. Niby blisko technologii, ale jednak daleko. Większość czasu zajmowała obsługa klienta wewnętrznego – współpraca z działami sprzedażowymi, raportowanie do Monachium (region), opracowywanie strategii marketingowych, liczne mailingi. To mi nie pasowało. Ja lubię kontakt z człowiekiem, lubię szukać rozwiązań problemów technologicznych i biznesowych, czerpać satysfakcję z rozwiązywania tych problemów. Tu tego brakowało, a przynajmniej nie było tego za wiele. Zauważyłem, że coraz trudniej mi się mobilizować do technologicznego R&D – zupełnie inaczej wygląda poznawanie technologii “na sucho” w labach, a zupełnie inaczej “na produkcji”. Tego się nie da porównać. Nie chciałem stać się zmanierowanym pracownikiem korporacji, który uważa, że cokolwiek mu się należy z racji samego stażu i pozycji  w firmie. Nie chciałem, by firma przez potencjalny spadek mojej produktywności miała słaby punkt. Nie chciałem robić czegoś na mniej niż 100%, bez pasji. I postanowiłem odejść z tarczą.

Co dalej? Od 1 lipca 2016 jestem architektem rozwiązań przetwarzania danych (ładniej brzmi “w lenguydżu”: Data Platform Solution Architect) w APN Promise S.A. Rozmowy z nowym pracodawcą trwały jakiś czas. Decyzja zapadła w marcu tego roku. Jest chemia, jest obopólna wola zrobienia czegoś fajnego, jest inwestycja w ludzi ze strony firmy. Oczywiście, nie bez znaczenia jest także fakt, że od tego samego dnia pracę w firmie podjął mój przyjaciel, Marek Adamczuk, z którym miałem już okazję pracować w jednym zespole oraz z którym wielokrotnie występowałem wspólnie na konferencjach technologicznych (świętej pamięci Microsoft Technology Summit, SQLDay). Czym będę się zajmował? Wszystkim, co jest związane z danymi. SQL-e, “BI-aje”, big data, zaawansowana analityka, IoT. Czy będzie sukces? Jest ogromna wiara, że tak! Trzeba podjąć rękawicę :-) Będzie się działo!

Słów kilka o “małym miękkim”

W tym miejscu wypada chyba napisać, jak mi się pracowało w Microsoft oraz jakim pracodawcą jest ta firma. Ja zawsze marzyłem, by pracować w Microsoft.

Przede wszystkim Microsoft to korporacja, ze wszystkimi zaletami i wadami korporacji. To firma stawiająca na nieustanny rozwój pracowników (każdy musi mieć zawsze wytyczony plan rozwoju i zamierzoną ścieżkę kariery). Jest sporo szkoleń, część w USA (m.in. w ramach wewnętrznych konferencji). Zadaniowy tryb pracy, nikt nie patrzy na zegarek – ma być zrobione i tyle (można pracować z domu, bywać u klientów i partnerów – Twój wybór). Bardzo dobry płatnik – kropka :-) Doskonałe warunki socjalne – auto służbowe (oczywiście zależnie od poziomu pracownika na drabince firmowej – sławne “levele”), opieka medyczna, darmowa siłownia w budynku firmy, karty lunchowe i sportowe. Dostęp na bieżąco do nowych technologii. Nowoczesny sprzęt na wyposażeniu. I, przede wszystkim, pracują w niej fantastyczni ludzie, otwarci na pomysły innych, dający sporo pozytywnej energii. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, które tylko potwierdzają regułę ;-)

Czy ta firma ma wady? Na pewno ma odpowiednio skomplikowane procedury wewnętrzne, bo jest po prostu duża (w Polsce ma ok. 400 pracowników, ale na świecie to blisko 120 tys. ludzi). No i jest korpo… :-) A że o byłych pracodawcach nie mówi się źle, więc na tym koniec pisania o wadach.

Generalnie, jeden z najlepszych pracodawców na świecie. Firma, w której pracując, będziesz dumny (-a), że jesteś częścią wielkiej organizacji mającej ogromy wpływ na to, co dzieje się w świecie IT. Taką ją zapamiętałem i szczerze polecam.

Powrót do korzeni

Niemal jednocześnie z odejściem z Microsoft zostałem zaproszony przez koleżanki i kolegów ze Stowarzyszenia Użytkowników SQL Server PLSSUG do zarządu stowarzyszenia (prezes…). Pomyślałem, że to dobry pomysł, by na powrót zaangażować się w działania społeczności, teraz skupionej już nie tylko wokół SQL Servera, ale także wokół innych usług i produktów (stos technologiczny Microsoft Azure, Power BI czy język R). Jako, że dopiero rozpocząłem działalność w szanownym gronie zarządu, nie potrafię dokładnie opisać wszystkich obowiązków, jakie na siebie wezmę, ale mogę zapewnić, że będę aktywnie wspierał organizację SQL Saturday w Krakowie (w październiku br.) oraz SQLDay 2017. Na obie imprezy już dzisiaj zapraszam serdecznie.

Numer 1 – Nowe Życie

Największy krok milowy w moim życiu to jednak nie zmiana pracy czy objęcie funkcji w stowarzyszeniu. O wiele większym wydarzeniem były dla mnie narodziny córeczki!

Julia urodziła się 28 czerwca i rośnie jak na drożdżach. Już jest oczkiem w głowie taty i aż boję się, co będzie dalej ;-)

Oczywiście, muszę wprowadzić natychmiast zmiany w planowaniu mojego wolnego czasu. Ale te zmiany w planowaniu były zaplanowane ;-) Podobno jest tak, że gdy nie umiesz zapanować nad swoim czasem, musisz sobie zorganizować jeszcze coś do zrobienia. To ja będę się dodatkowo zajmował córeczką ;-) Getting Things Done, dude! I jasne, że jest adrenalina – po 9 latach znów w domu pojawiło się niemowlę. Jest wyzwanie, będzie satysfakcja. W każdym razie jest moc i mnóstwo ochoty do działania, a to podstawa.

I tyle z mojej strefy najbardziej osobistej wystarczy w tym wpisie :-)

Żyj w pełni i nie bój się zmian

Jeśli udało Ci się dobrnąć do tego miejsca, gratuluję. Przeczytałeś jeden z moich najbardziej osobistych wpisów na blogu. Czy coś można z niego wynieść lub zaadaptować do Twojego życia? Jeśli mogę cokolwiek Ci dzisiaj doradzić, to radzę jedno – żyj na całego. Rób to, co lubisz robić. Lepiej zrobić coś i pożałować, niż nie zrobić i żałować, że się nie spróbowało. Pamiętaj, że żadne pieniądze czy prestiż nie wynagrodzą Ci robienia w życiu czegoś, z czym nie czujesz się dobrze, co Cię męczy i nie jest Twoją pasją. Mamy skończoną ilość czasu do dyspozycji :-) I na ogół jest go zawsze za mało. Dlatego nie bój się zmian. Tylko zmiany, oczywiście dokonywane z odpowiednim szacowaniem ryzyka, ale jednocześnie z odwagą i wiarą, mogą pchnąć Cię naprzód. Na każdej drodze – prywatnej i zawodowej. Możesz zmienić wszystko w swoim życiu. Potrzebna jest tylko Twoja decyzja i determinacja w dążeniu do jej realizacji. Kurcze, brzmi jak niezły coaching. Dobra, kończę :-)

Pozdrawiam i zabieram się za szykowanie kolejnego wpisu na blogu – tym razem o… SQL Server (surprise!) ;-)

21 thoughts on “[OT] O życiu i zmianach

  1. “(świętej pamięci Microsoft Technology Summit, SQLDay).” całe szczęście , że chwilę potem pojawiło się zaproszenie na SQLDay 2017 – bo pierwszy odruch to ś.p. MTS oraz SQLDay :)

    ‘Zakłądy Pracy’ trzeba zmieniać. Po prostu jak się człowiek wypali, zestarzenie (mentalnie w stosunku do roboty jaką wykonuje) i w końcu przestanie mu to sprawiać przyjemność, to trzeba. Coś o tym wiem z autopsji..

    Pozostaje tylko życzyć powodzenia w nowym (choć dla Ciebie – dzięi temu, że znasz sporo ludzi tam – nie takim bardzo nowym) miejscu. I do zobaczenia na SQLDay lub gdzie indziej. No i zapewne za chwilę przybędzie kolejny MVP (znaczy się powróci jak za dawnych lat…)

    1. Na MVP absolutnie nie mam napinki. Kiedyś miałem i nie wspominam tego za dobrze. Każdy się w życiu uczy na błędach :-) Najlepiej wychodzi uczenie się na swoich ;-)

    1. Maćku, będzie. Świat technologii zasuwa coraz szybciej. Acz podstawy zawsze będą te same, bo aż tak się nie zmieniła architektura rozwiązań. Poznaję u klientów stare, dobrze znane zabawki. Także nadrabiam, ale jednocześnie wyciągam z rękawa schowane przez lata skillsy :-)

  2. Powodzenia :-) tez przeczytalam, trzymam kciuki za powodzenie w pracy i ciesze sie na roz i ksiezniczki, choc pewnie bede niestety (za) malo uczestniczyc…

  3. Paweł – gratulacje. Wiele w tym racji co piszesz, wiele spraw w samej organizacji blokuje ludzi. Wiedząc jeszcze dokładnie w jakich warunkach “zespołowych” przyszło Ci pracować to i tak długo wytrwałeś :)
    W każdym razie powodzenia !

    1. Dzięki. Zespół i najbliższe otoczenie miałem bardzo fajne. To nie to. Po prostu, nie wstrzeliłem się w stanowisko, a w tej chwili w MS nie było miejsca, w którym siebie widziałem. Za to u partnera, TAK :-)

  4. Cześć Paweł! Moje odejście z NEUCA było w dość podobnym klimacie jak piszesz. Ogromna praca, którą wkładaliśmy w budowę zespołu przez 4 lata zaczynała przyność piękne wyniki a mimo to “położyłem papier”. Jeden ze współpracowników zapytał mnie wówczas “co bym zrobił gdybym się nie bał?”. Przyznam że pewna dumą ale i niepokojem odpowiedziałem mu “właśnie to co robię teraz”.

    Jestem rok później – nie wszystko poszło jak miało pójść, ale nowe doświadczenia i to co zrozumiałem dało mi więcej niż gdybym został (tak myślę). Tego samego życzę Tobie i Markowi.

    pozdrawiam z … Katowic :)

    1. Marcin, dzięki. I oczywiście Tobie także powodzenia. Na pewno zebrane doświadczenia zaprocentują.

  5. Paweł,

    Świetny wpis i wcale nietrudno było dobrnąć do końca ;-)

    Gratulacje, powodzenia z najważniejszym projektem (rodzina), ale również – samych sukcesów w nowej pracy.
    Znając Cię, nie wątpie ani w jedno, ani drugie.

    Wszystkiego dobrego !!

    1. Bartku, dziękuję! Skoro już zostałem Chief Family Officer (CFO ;-)), to trzeba wziąć na bary odpowiedzialność i działać :-) A z pracą? Dobra atmosfera + dobrzy ludzie to gwarant przynajmniej dobrej próby i wielu dobrych doświadczeń. Zakładam sukces i nie biorę jeńców ;-)

  6. Cześć Paweł.
    Czytam Twój blog od dawna (chyba od 2008), choć raczej nie wypowiadam się.
    Trzymam kciuki. I dzięki za takie wpisy – dają do myślenia.
    Pozdrawiam.

    1. Adam, dziękuję. Takie komentarze też dają do myślenia! I bardzo motywują. Tego w życiu nigdy za wiele.

Leave a Reply