Loading…

READY TO DEAL WITH YOUR DATA?

Get some tips on how to do that!
Start exploring

Dlaczego warto zostać prelegentem?

Mówienie do ludzi nie jest łatwe. Mówienie do ludzi na określony temat, by dać jakiś przekaz i zainteresować słuchaczy, jest pewnie jeszcze trudniejsze. Dlatego postanowiłem napisać, czemu, moim zdaniem, warto czasem wyjść poza strefę komfortu i zostać prelegentem. Acha, czy wspomniałem, że to może być początek serii wpisów? :-)

No dobra, ale po co?

Po co w ogóle miałbym być tym prelegentem i mówić do grupy ludzi? Przecież da się bez tego żyć. Dom, rodzina, praca, rozrywka, hobby. Nasze życie i tak jest dość złożone, cierpimy na chroniczny brak czasu. Po co stawiać sobie dodatkowe wyzwanie czy noworoczne postanowienia w stylu: “w tym roku przynajmniej raz spróbuję swoich sił na spotkaniu lokalnej społeczności IT albo na konferencji branżowej”?

Pozwól, że spróbuję wypunktować, co mi daje to, że uczę się sztuki prezentacji i stosunkowo często zdarza mi się występować przed małym, średnim, a czasem i dużym gronem ludzi. Pamiętaj jedno – tak to działa w moim przypadku. Ty możesz znaleźć sto innych argumentów “za” i drugie sto “przeciw”.

A zatem, dzięki temu, że czasem coś wygłaszam,… :

  • czerpię inspirację szukając materiałów pomocnych przy prezentacji. Ta inspiracja przydaje się i w pracy, i w życiu poza fabryką. 15110266_1180855308634493_8545948287954943206_o
  • uczę się nieustannie nowych rzeczy. W IT to normalne, ale przygotowywanie prezentacji niemal zawsze pcha mnie na obszary wcześniej przeze mnie nie eksplorowane wystarczająco intensywnie. Czasem wręcz celowo wybieram temat prelekcji tak, by nie być w danej dziedzinie ekspertem (patrz –> moja ostatnia prezentacja na 20. spotkaniu PLSSUG Bydgoszcz i Toruń). To powoduje, że muszę wygospodarować czas, zmobilizować się do nauki. Taki kop w zadek :-)
  • poznaję ciekawych ludzi. Ja mówię, oni słuchają. A potem odwrotnie. I zaczyna się dialog. Najlepsza prezentacja, to taka, która wyzwala chęć prowadzenia dyskusji. Tylko tak komunikacja zachodzi w dwie strony i mam szansę poznać słuchaczy, którzy niejednokrotnie wiedzą na dany temat więcej ode mnie albo potrafią znakomicie swoimi doświadczeniami i umiejętnościami uzupełnić to, co właśnie zostało powiedziane/pokazane w prezentacji. Czy napisałem, że często tak poznani ludzie przewijali się później przez moje życie zawodowe (patrz –> poznany na Microsoft Technology Summit 2006 mój przyjaciel i wielokrotny towarzysz zawodowej i scenicznej niedoli Marek Adamczuk)?
  • rozwijam umiejętność komunikacji z drugim człowiekiem. Komunikacji, która przydaje się w każdym aspekcie życia (i w pracy, i w domu). Uczę się szacunku do każdego słowa, każdego zdania. Poszerzam słownictwo. Uczę się rozpoznawać sygnały pozawerbalne obserwując słuchaczy. Mowa ciała zdradza wiele na temat ich opinii i przemyśleń. I słucham, co mają do powiedzenia, by móc na bieżąco odpowiednio dostosowywać prezentację do potrzeb ludzi, którzy poświęcają swój czas, by mnie wysłuchać. W sumie, prelegent to też słuchacz i uczestnik prezentacji, tylko czasem stoi zamiast siedzieć ;-)
  • czuję satysfakcję. Zwyczajnie po ludzku. Zawsze byłem perfekcjonistą, zawsze wkładam w prezentację kawał serca, próbuję wczuć się w rolę osób, do których mówię, dać im coś ciekawego, czego oczekują albo czego się nie spodziewali, a może być dla nich ciekawe i przydatne. I zawsze wiem, czy prezentacja była sukcesem, czy niekoniecznie. Satysfakcja, o dziwo, jest zawsze. Bo nawet, jeśli coś poszło nie tak, jak zamierzałem, to jeśli wyciągnę wnioski, odpowiednio przeanalizuję popełnione błędy, zyskam to, co bezcenne – doświadczenie.

OK, ale w pierwszym akapicie pisałem o wyjściu poza strefę komfortu. To znaczy, że będzie niełatwo. Może tak, może nie. Ale na pewno bycie prelegentem ma swoje minusy.

Zostając prelegentem, musisz się liczyć z tym, że… :

  • przestajesz być kimś anonimowym. Prezentacja to nie tylko temat i treści, ale przede wszystkim człowiek, który prezentację prowadzi. Znam ludzi, którzy mogą mówić na dowolny temat powodując wypieki na twarzach słuchaczy. A znam takich, dla których jedynymi wypiekami na twarzy są ich własne wypieki podczas schodzenia z mównicy… :-)
  • jesteś odpowiedzialny/odpowiedzialna za powodzenie prezentacji. To Ty musisz zadbać o każdy szczegół (także techniczny), by prezentacja była udana. Musisz mieć plan Ą, plan B, czy jak go tam nazwiesz. W gronie znajomych prelegentów mam takie osoby, które mając o dyspozycji tylko słowa są w stanie poprowadzić prezentację skuteczniej niż inni, nawet uzbrojeni po zęby w slajdy, rzutniki, flipcharty, wskaźniki laserowe, itd. Prawo Moore’a działa, pamiętaj o tym ;-)
  • musisz poświęcić czas. Przygotowanie prezentacji kosztuje. Kosztuje dużo czasu. Znacznie więcej, niż czas trwania samej prezentacji. Kropka.

I teraz, musisz sobie odpowiedzieć na bardzo ważne jedno pytanie – czy z Twojego punktu widzenia “dodatnie plusy przesłaniają ujemne minusy”? :-) Jeśli tak, to albo już byłeś/byłaś prelegentem, albo się do tego przymierzasz. A jeśli nie…? Policz no dobrze te plusy i minusy jeszcze raz ;-)

Nie każdy ma talent

1457629_10201025110609161_1105938488_nTo prawda. Są ludzie, którzy po prostu wychodzą na scenę i, swobodnie improwizując, dają show zapadający widzom w pamięć. Ale czy to tylko talent? Czy może talent i trochę ciężkiej pracy. Patrząc wstecz na moje doświadczenia zawodowe i ze świata społeczności IT, uważam, że porządny warsztat można wypracować. Jest to czasem robota na ugorze. Pokonywanie wrodzonych wad (choćby wymowy) czy nabytych przyzwyczajeń i stresu (ręce gmerające w kieszeni u prelegenta sprawdzą się tylko w wyjątkowych sytuacjach). Ale to jest inwestycja w siebie. Rozwijanie umiejętności, które w życiu się przydają i potrafią dać wielokrotnie poważny zwrot z inwestycji. Dzięki rozwijaniu umiejętności “miękkich” łatwiej rozmawia się z obcymi ludźmi, łatwiej nawiązuje kontakty. Nawet skrajny introwertyk może przestać patrzeć na własne buty podczas mówienia do ludzi :-) Praca, praca i jeszcze raz praca. I odwaga do podjęcia pierwszego kroku.

Muszę być ekspertem

No właśnie. Wiele osób myśli, że aby zostać prelegentem, trzeba być ekspertem w danej dziedzinie. Nic bardziej mylnego. Prezentacja to przekazanie informacji, dzielenie się przemyśleniami, spostrzeżeniami, wnioskami. I dyskusja. Zakładając, że grono słuchaczy to nie klasyczna “loża szyderców”, prelegent nie powinien bać się absolutnie niczego, dopóki nie mija się z prawdą. Pomyśl, gdyby faktycznie było tak, że tylko eksperci mogą prowadzić prezentacje, wszystkie sesje na konferencjach branżowych miałyby najwyższy poziom trudności ;-)

Co dwoje, to nie jedno

Masz opory, by wyjść na scenę i mówić? Czujesz, że nie dasz rady, że zablokujesz się i spalisz ze wstydu? Nie wierzysz w swoje możliwości? Spokojnie. Podobne wątpliwości i obawy miała przed Tobą właściwie każda osoba, która wychodziła na scenę. To normalny objaw, że się stresujesz. W końcu, jeśli nie jesteś zawodowym “speakerem”, nie wygłaszasz setek prelekcji, skąd miałby się u Ciebie wziąć spokój i opanowanie “starego wyjadacza”? :-)

A co, jeśli taki “stary wyjadacz” stałby obok Ciebie na scenie i prowadził prezentację wraz z Tobą? Czy nie wprowadziłoby to choć trochę spokoju w Twoje poczynania? W końcu taki gość poratowałby w trudnej sytuacji i wziął na klatę wszystkie wyzwania, które mogłyby się pojawić w trakcie prezentacji! Tak, to moim zdaniem dobre rozwiązanie. “Mentor” zapewnia spokój i w razie czego popycha tok prezentacji naprzód, a Ty możesz się skupić na właściwym przekazie. Problemem może być znalezienie właściwej osoby. Sam z doświadczenia wiem, że bycie takim “pomagierem” początkujących prelegentów to ciężki kawałek chleba. Niezbędne jest zrozumienie, że pierwszeństwo na scenie należy się “rookie”, a “mentor” ma tylko czuwać, by prezentacja nie zjechała z właściwego toru.

Niemniej, polecam takie rozwiązanie – weź kogoś doświadczonego do pomocy. Przygotujcie prezentację razem. Ustalcie, w jakim zakresie “mentor” pomaga Ci w prezentacji, jeśli jej przebieg jest prawidłowy i nie pojawiają się problemy. A potem już tylko wyjść i dać czadu :-)

To jak?

KoekGlPHr

Jeśli tym, co napisałem powyżej udało mi się zachęcić Cię do działania, doskonale! Jeśli nie, to mam nadzieję, że przynajmniej pozostawię w Twojej głowie jakiś ślad i będziesz myśleć o tym, by może gdzieś, kiedyś… :-)

Jeśli już byłeś/byłaś prelegentem, mam nadzieję, że ten tekst Cię nie zanudził, a może nawet stał się przyczyną do Twoich własnych przemyśleń na ten temat. Jeśli tak, to podziel się nimi ze mną, na przykład komentując ten wpis albo podejmując dyskusję na ten temat przy okazji spotkania twarzą w twarz.

A dla osób zainteresowanych na co dzień platformą danych Microsoft i szukających przyjaznego miejsca, w którym można bez obaw poprowadzić prezentację (także swoją pierwszą!), mam propozycję: wyślij propozycję tematu i Twoje oczekiwania (np. potrzebę osoby współprowadzącej czy krótki czas prezentacji – dzięki temu mniej się napracujesz i zestresujesz) na adres leaders@plssug.org.pl. To adres mailowy grupy osób prowadzących w kilku miastach Polski spotkania Polskiej Grupy Użytkowników SQL Server (PLSSUG). W ramach tych spotkań każdy chętny ma możliwość poprowadzenia swojej prezentacji (oczywiście, warunkiem jest temat pasujący zagadnieniami do profilu grupy – wszystko o przetwarzaniu i analizie danych, wszystko o platformie danych Microsoft). Zachęcam Cię do wysłania swojej propozycji (z informacją, w którym mieście możesz uczestniczyć w spotkaniu). Nie lękaj się :-)

A jeśli jesteś już w miarę doświadczonym prelegentem pracującym zawodowo w w/w obszarze (platforma danych Microsoft), możesz spróbować swoich sił na przykład na dużej konferencji SQLDay 2017 – zgłoś swoje propozycje sesji wypełniając formularz pod adresem https://sessionize.com/sqlday.

Kończąc ten – pewnie zbyt krótki – wpis, zaznaczam, że powyżej napisałem tylko, dlaczego wg mnie warto. Nie napisałem, jak zostać prelegentem ani jak rozwijać swoje umiejętności. To osobny temat i pewnie o nim napiszę. Ale żeby można było myśleć o następnych krokach, trzeba zrobić ten pierwszy – zostać prelegentem, wyjść na scenę i spróbować swoich sił.

Powodzenia!

One thought on “Dlaczego warto zostać prelegentem?

Leave a Reply