Loading…

READY TO DEAL WITH YOUR DATA?

Get some tips on how to do that!
Start exploring

Imagine it. Done.

To będzie wbrew pozorom bardziej ogólny wpis, niż sugerowałby tytuł. Nie napiszę o tym, dlaczego z dniem 1 marca rozpocząłem pracę w ITMAGINATION. No dobrze, napiszę. Ale nie tylko to napiszę :-) Przygotuj się, że może boleć. Zwłaszcza głowa. I możesz mieć sporo przemyśleń. O to mi właśnie chodzi.

Geneza

PP_ITMGeneza wpisu jest banalna. Po (zaledwie?) 8 miesiącach pracy w firmie APN Promise S.A. zmieniłem pracę. Od 1 marca pracuję jako Chief Data Architect (dumnie brzmi, nie?) w ITMAGINATION.

Firma ITMAGINATION zdecydowanie anonimowa nie jest. To jeden z największych dostawców rozwiązań informatycznych (głównie w obszarze przetwarzania danych, a więc w moim obszarze zainteresowań) nie tylko w Polsce, ale i w Europie Środkowo-Wschodniej. Ponad 400 pracowników. Nacisk na innowacje. Po świeżo wdrożonym re-brandingu bardzo mocne hasła wysyłane w rynek: TRANSPARENTNOŚĆ, PROFESJONALIZM, PARTNERSTWO. A zupełnie po ludzku – pracuje tu wielu moich znajomych, wielu specjalistów najwyższej klasy, z którymi było mi dane współpracować w ciągu ponad 15 lat kariery zawodowej. To przyciąga.

Wiele osób pyta mnie, dlaczego zrobiłem ten ruch? Czemu już po 8 miesiącach? Czy w poprzedniej firmie było mi źle? Celem tego wpisu jest udzielenie odpowiedzi na te pytania, ale nie tylko. Pójdę o krok dalej i podam moją prywatną listę powodów, dla których ludzie zmieniają pracę.

Dlaczego ludzie zmieniają pracę?

Obserwuję rynek pracy od długiego czasu. Pracy w IT nie brakuje. To raczej ludzi jest zawsze za mało. Dlatego nie dziwi mnie, kiedy spotykam te same osoby w różnych organizacjach. To naturalne. Ludzie zmieniają pracę, otoczenie, wizje swojej przyszłości zawodowej. I nikt na nikogo nie powinien się z tego powodu obrażać (zacne motto prezesów wielu firm, w tym APN Promise S.A.). Za to warto sobie w takich momentach zadawać pytania. Podstawowe brzmi: “Dlaczego ta osoba zmieniła pracę?”. Jeśli to pytanie nie padło, a pracownik odszedł, został popełniony błąd. Firma niczego nie zyskała, nie została w niej żadna nowa wiedza, po prostu odszedł człowiek.

Poniżej moje, subiektywnie wybrane, najczęstsze powody zmiany pracy przez ludzi w banży IT I nie tylko:

  1. NightCodingWork-Life Balance. Pracujemy, by żyć. Nigdy odwrotnie. Jeśli Twoja praca “zjada Cię żywcem” i zakłóca Twoje funkcjonowanie w rodzinie, nie jest dobrze. Warto dbać o równowagę między czasem poświęcanym na pracę i życie prywatne. Nie warto brać na siebie zadań, których nie jesteś w stanie wykonać w ramach godzin pracy. Znam wielu takich, którzy z różnych powodów (często przez pracoholizm) pracują po 14 godzin na dobę i więcej. Nie tędy droga. Chyba, że chcesz się szybko “wypalić”. Ja mam sprawę na tyle ułatwioną, że przy trójce dzieci nie mam absolutnie żadnej pokusy, by pracować ponad miarę. Realizuję zadania i cele ustalone z przełożonym i współpracownikami. I bardzo dbam, by nie zajęło mi to więcej niż 40-50 h tygodniowo. I nie oznacza to, że się obijam. I nie oznacza to, że nie uczę się. Planuję i szanuję swój czas. Ale także czas innych i to, że jest mi dane pracować w dobrej firmie. Taki, jedyny słuszny, układ win-win.
  2. Ludzie. To, z jakimi ludźmi pracujesz, ma wielkie znaczenie dla Twojego samopoczucia w pracy. To ludzie tworzą atmosferę. Od nich zależy, czy będzie Ci się chciało przychodzić do pracy i realizować kolejne wyzwania. Począwszy od Twojego bezpośredniego przełożonego, a na zarządzie firmy skończywszy – wszyscy mają swój wkład w to, jak będziesz się czuć “w fabryce”. Nie zapominaj o tym, gdy pomyślisz o zmianie pracy. Rozmawiaj z ludźmi. Jeśli masz obawy, wyraź je. Ileż to razy widziałem wspaniałych pracowników odchodzących ze wspaniałej firmy tylko (?) dlatego, że w odpowiednim czasie nie doszło do stosownej rozmowy między pracownikiem a przełożonym, tudzież między pracownikiem a zarządem firmy. Komunikacja – i to w dwie strony – jest kluczowa. Problem? W czasach, gdy życie toczy się szybko, a słupki w Excelu muszą stale rosnąć (tudzież PieNeLe muszą się “spinać”), często brakuje czasu na porządną rozmowę, a komunikacja kuleje na każdym poziomie organizacji. Ludzie piszą do siebie maile zamiast podejść do koleżanki lub kolegi dwa pokoje dalej. A maile nie oddadzą wszystkich emocji. Zamknięty w sobie pracownik (tak, o dziwo są na świecie intrawertycy!) w mailu mrugnięciem spacji nie zdradzi się treścią wiadomości z tym, jak źle mu w jego obecnej sytuacji zawodowej.
  3. Rozwój. Jest takie powiedzonko: “Jak człowiek się w pracy nie rozwija, to się zwija”. Coś w tym jest. Są branże, w których stały rozwój to być albo nie być dla pracownika. W IT tak właśnie jest. Wielu uwierzyło w swoją eksperckość na tyle, że osiedli na laurach. Będąc ekspertem w danej dziedzinie czy w zakresie pracy z określonym systemem stwierdzili, że będą do końca swych dni odcinać kupony od swojej eksperckości. Nic bardziej mylnego. Bawi mnie to, że czasem ludzie myślą, że ktoś może wiedzieć wszystko lub prawie wszystko na temat wybranej technologii. Takie rzeczy tylko w reklamach ;-) I to jest najlepsze! To, że zawsze jest się czego uczyć, powoduje, że nakręcamy się każdego dnia w pracy. Że chce nam się pracować. Bo dzisiaj i jutro znowu dowiem się czegoś nowego, jak nie o tym, jak działa jakaś funkcjonalność systemu bazodanowego, to o tym, jak mój klient rozumie pewne pojęcia biznesowe, a może o tym, jakie konsekwencje dla architektury rozwiązań może mieć nowa regulacja, która właśnie ujrzała światło dzienne. Codziennie coś nowego. Pilnuj, by nie zdarzyło Ci się nigdy uwierzyć, że jesteś na poziomie, z którego wyżej pójść się nie da. Rozbawił mnie ostatnio jeden z kolegów (Włodku, pozdrawiam), który widząc mnie uczącego się (nie pamiętam, ale to chyba był Azure Machine Learning), stwierdził, że współpracownicy nie mogą zobaczyć mnie uczącego się, bo upadnie legenda :-) O to to! To właśnie podejście jest szalenie niebezpieczne. Uważajcie na wodę sodową, bo taka pokusa pojawia się, gdy tylko jesteście wystarczająco doświadczeni lub rozpoznawalni (tudzież jedno i drugie). Uczę się każdego dnia. A jeśli firma mi nie zapewnia tej możliwości, nie popycha mnie do rozwoju, nie współuczestniczy w planowaniu mojej przyszłości, może czas pomyśleć o zmianie.
  4. Wartości firmy. Wbrew pozorom to jest ważne. Ważne, by takie wartości w ogóle były. By firma nie była jedynie zbiorem ludzi, których praca generuje przychód do jednego worka. ITMAGINATION, jak już wspomniałem, takie wartości ma. TRANSPARENTNOŚĆ, PROFESJONALIZM, PARTNERSTWO – brzmi dobrze, prawda? Ważne jest, by wartości firmy były obecne w kulturze pracy nie tylko z klientami, ale także (a może nawet w pierwszej kolejności!) ze współpracownikami. Będę pilnował, by z mojej strony te wartości były pielęgnowane. Podoba mi się taka wizja i wierzę, że jeśli inni pracownicy firmy – z zarządem na czele – też będą pracować w oparciu o te trzy hasła, praca w ITMAGINATION będzie dla nas wszystkich wielką przyjemnością. I może w końcu poniedziałki nie będą straszne ;-)
  5. Pieniądze. Pracujemy, by żyć. Czyli z naszej pracy powinno wynikać coś dla naszego życia. Za dobrą pracę musi być dobra płaca. Kropka. I nawet, jeśli pieniądze nie są najważniejsze (bo dla mnie nie są), to jeśli pracownik poczuje, że jego trud i starania w pracy nie są należycie wynagradzane, zacznie rozważać odejście z firmy. Tu ważna uwaga – “należycie wynagradzane” może oznaczać różne rzeczy: dla jednych to będzie kwota wynegocjowana w umowie, dla innych relacja kwoty w umowie do kwot oferowanych innym/nowym pracownikom firmy. Uważam, że zaglądanie współpracownikom do portfeli to nawyk paskudny i powinniśmy się naprawdę powstrzymać przed kuluarowymi dyskusjami z kategorii “on zarabia więcej i ma umowę o pracę”. Takie rozmowy niczego nie wniosą. Uważasz, że zarabiasz za mało? Idź z tym do odpowiednich osób w firmie, przedstaw konkretne argumenty i negocjuj podwyżkę, zamiast plotkować o tym, jak to inni mają lepiej od Ciebie. Sorry, taki mamy klimat :-)

Pawle, a więc dlaczego?

ITMStartA więc, dlaczego jestem w ITMAGINATION?

Głównym powodem jest wizja rozwoju, mojego i mojej nowej firmy. ITMAGINATION realizuje innowacyjne projekty w obszarach, które mnie najbardziej interesują – przetwarzanie danych, analityka, data science. Projekty te są często projektami bardzo złożonymi, obejmującymi wiele skomplikowanych procesów biznesowych dużych firm. To mnie bardzo kręci, bo daje szanse na zdobycie wielu bezcennych doświadczeń, wchłonięcia wiedzy biznesowej, rozwoju umiejętności nie tylko technicznych, ale także wiedzy o wybranych segmentach klientów. I taki jest plan – oprócz oczywistego parcia naprzód w technologie (chmura, chmura, dane, chmura…), chłonę jak gąbka wiedzę biznesową od koleżanek i kolegów pracujących na projektach u dużych i wymagających klientów. Mentorów mi nie zabraknie :-) To tak, gdyby ktoś myślał, że mentor nie może mieć mentora ;-)

Drugi powód, dla którego jestem dziś w ITMAGINATION, to rola i zadania, jakie mam w nowej firmie. Firma ITMAGINATION bardzo dynamicznie się rozwija. W ciągu 8 lat przeszła drogę od 3-osobowej działalności do ponad 400 pracowników i ociera się o korporację. I teraz potrzeba zmian jest w firmie widoczna. Zarząd już podjął kroki niezbędne do tego, by zarządzanie tą, było nie było, rozpędzoną lokomotywą, było bardziej efektywne. Zostali zatrudnieni ludzie, których zadaniem jest uporządkowanie procesów w firmie, właściwe prowadzenie projektów. Będę się starał dopasować do tej układanki. Działając poza strukturą zespołów projektowych będę wspierał je wszystkie, przemycał najlepsze praktyki i wspólnie z zespołami projektował architektury rozwiązań wdrażanych u naszych klientów. A przede wszystkim, zarażał ludzi dążeniem do innowacyjności i stałego rozwoju. Taka jest koncepcja. Cel ambitny, ale nie niemożliwy do realizacji.

Last but not least, ludzie. Historia mojej rekrutacji do ITMAGINATION jest szalona. W zasadzie ten proces trwał 8 lat :-) Od samego początku istnienia firmy jej założyciele – Daniel Arak, Dawid Łaziński i Łukasz Kieloch (w firmie znani jako DDL – wtajemniczeni SQL-owcy będą wiedzieli, o co chodzi ;-)) – widzieli dla mnie miejsce w ITMAGINATION. I oni, i ja, wytrwaliśmy tyle lat, mając po drodze różne perypetie zawodowe, ale nigdy nie tracąc się wzajemnie z przysłowiowych radarów i bardzo często współpracując na zasadach partnerskich (choćby w czasach, gdy pracowałem w firmie Microsoft). Znamy się, szanujemy, cenimy wzajemnie nasze opinie na różne tematy. Jest dialog między nami i sądzę, że tak pozostanie. Co zaiskrzyło akurat teraz i jak to się stało, że po 8 latach w końcu nasze drogi się zeszły? To proste, w firmie powstało stanowisko, które zgodnie określiliśmy jako idealne dla mnie. Mój “dream job” ;-) I tyle. Done.

Warto wspomnieć, że poza wspomnianymi Panami DDL w ITMAGINATION obecnie pracuje wiele osób, z którymi już było mi dane pracować i które cenię jako profesjonalistów najwyższej klasy. Wymienię kilka nazwisk: Włodek Bielski, Konrad Wypchło (mój szef :-)), Artur Front, Krzysiek Folek i Jarek Szybiński. Obecność takich asów na pokładzie powoduje, że łatwiej się pracuje i że z nadzieją patrzę na swoją przyszłość. Przyszłość zdecydowanie związaną z ITMAGINATION.

Ku sprostowaniu – to NIE oznacza, że w APN Promise S.A. było mi źle (zresztą, i tak o byłych pracodawcach nie mówi i nie pisze się źle!). W mojej poprzedniej firmie prowadzonej przez prezesów rozumiejących biznes i potrzeby pracowników (Piotr i Tomasz – pozdrawiam i dziękuję, że “w biznesie nikt na nikogo się nie obraża” jest Waszym prawdziwym motto, a nie pustym sloganem) pracują zacni specjaliści (Marek, Andrzej, Asia i Tomek – pozdrawiam), a sam dział usług jest zarządzany przez świetnych menadżerów (Tomek i Jowita – pozdrawiam). To doskonałe miejsce dla osób, które cenią sobie dobrą atmosferę pracy i szukają mentorów technologicznych (tu polecam z całego serca Marka Adamczuka). Ja jednak potrzebuję teraz tego, o czym napisałem w kilku powyższych akapitach. Rozwoju i odpowiedniego miejsca dla siebie w organizacji. Miejsca, w którym niekoniecznie pisząc stosy kodu czy tworząc setki raportów, przysłużę się rozwojowi wiodącej na rynku firmy, której “core” biznesem jest to, co uwielbiam robić, czyli transformowanie klientów w organizacje wykorzystujące dane do osiągnięcia sukcesów biznesowych.

Summa summarum

Zmiany są nieodłączną częścią naszego życia. Od 17 lat szukam swojego miejsca w branży IT. Nie założyłem swojej firmy, ponieważ nigdy nie było mi z tym po drodze – zawsze bardziej ceniłem domowe zacisze niż rzuanie się w wir pracy po X-naście godzin. Czy ITMAGINATION jest TYM miejscem? Skłamałbym, gdybym odpowiedział, że na pewno tak. Ale bardzo mocno w to wierzę, bo są solidne podstawy, by tak właśnie się stało. Po 3 tygodniach pracy jestem pełen entuzjazmu, twórczej energii, mam w głowie natłok planów i projektów do zrealizowania. Czy się nie boję? Pewnie że się boję! Ale jakbym nie spróbował, to bałbym się bardziej! I żałowałbym, że nie spróbowałem. Ty też nie bój się szukać swojego “dream job”. Miejsca, w którym pracując, zechcesz się zestarzeć. A jeśli masz jakieś przemyślenia, co do tematów wspomnianych w tym wpisie, daj znać. I mój, i Twój rozwój osobisty, może zależeć od tego, czy zdecydujesz się na podjęcie dyskusji ;-)

4 thoughts on “Imagine it. Done.

  1. Dokładnie tak i właśnie tak. Pieniądze to nie wszystko choć dosyć ważne, ludzie=zespół, bo bez tego nie wysiedzisz w tej pracy, wyzwania zawodowe oraz rozwój to jak napisałeś (przynajmniej dla niektórych) coś bez czego zaczynasz przestawać widzieć się w danym miejscu. No i prawda jest taka, że przy naszym XX lat doświadczeniu – możemy (powinniśmy?) oczekiwać wszystkich tych elementów spełnionych. Szczególnie przy tak dużym obecnie zapotrzebowaniu na specjalistów IT jest szansa znaleźć miejsce bliższe swoim ideałom.

    1. Kamilu, z tym doświadczeniem to różnie bywa. To, co czasem wydaje się nam bezcenne, często ginie w tłoku potrzeb i bieżączki. Zobacz, jak agresywny jest teraz rozwój technologii. Chmura, zwinne systemy, wszechobecna sztuczna inteligencja, urządzenia podłączone do sieci. Kiedyś tego nie było. Nie twierdzę, że jesteśmy dinozaurami, ale czasem mam wrażenie, że jak odkładam na bok doświadczenie i siadam do nowych rzeczy z czystym umysłem, łatwiej mi się pracuje. A na pewno łatwiej dogaduję się z młodszymi pokoleniami ;-)

  2. Dzięki za podzielenie się przemyśleniami. Podpisuję się pod tym co napisałeś. Spodobał mi się fragment “bo upadnie legenda”. Zgadzam się z Tobą, że nie można przysiąść na laurach. Ja osobiście jestem na takim etapie w w swojej przygodzie z SQL, że świadomość tego ile jeszcze nie wiem motywuje mnie do działania.

    Pozdrawiam i życzę sukcesów.

    Ps.
    Pozdrowienia dla kolegi Kamila (SV).

    1. Krzysztof, dzięki za odwiedziny i komentarz. Jak się człowiek napatrzy, ile złego w życiu jednostki i działalności biznesu może zrobić czyjaś pycha, to z czasem zaczyna ostrożnie podchodzić do tematu “wiedza i doświadczenie”. Czasy są dynamiczne, trzeba się rozwijać i szukać alternatyw dla rzeczy, o których myślisz, że już je masz w małym palcu :-)

      Pozdrawiam i nieustającego rozwoju życzę.

Leave a Reply